Jeden z niewielu ostatnio dni, w których od rana do wieczora świeciło piękne słońce, jak zresztą na lato przystało. Upały tak samo jak szybko przyszły tak i szybko poszły, niestety. Szczerze mówiąc na początku ta pogoda wcale mi aż tak nie przeszkadzała, tym bardziej że większość czasu spędzałam w pracy, ale teraz kiedy cieszę się wolnym jest to naprawdę drażniące. Dlatego gdy tylko wyjdzie słońce korzystam z chwili i zakładam coś, na co po prostu w chłodne, pochmurne dni jest za zimno. Na dzisiejszych zdjęciach możecie zobaczyć kombinezon, który ostatnio stał się moim ulubieńcem. Piękne kwieciste wzory idealne na lato. Przyznam się, że jeszcze kilka miesięcy temu bym go nie założyła, tak samo zresztą jak sporej ilości ubrań, które teraz uwielbiam. W ostatniej klasie liceum, szczególnie w okresie matur, zauważyłam, że strasznie zmienił się mój styl. Podobają mi się rzeczy, na które kiedyś bym nie spojrzała bądź po prostu bałabym się (?) je założyć. Można nawet powiedzieć, że moje spojrzenie na modę o wiele się poszerzyło. Moimi ulubieńcami stają się ubrania bardziej w stylu XX wieku, szczególnie te zza czasów wojennych. Szerokie spodnie różnej długości, z wysokim stanem. Szersze kombinezony w różne wzory; kwiaty, paski. Ahh..Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale myślę, że nie ma takiej potrzeby. Prawdopodobnie już w kolejnym poście jedną z takich stylizacji zobaczycie, a więc - do napisania! ♥
93 centymetry...Tylko i aż tyle mierzyły moje włosy jeszcze tydzień temu. Może Wam się to widać śmieszne, bo w końcu to 'tylko włosy'. Może i tak, ale dla niektórych (jak ja) to zdecydowanie coś więcej. Nie ukrywam, że długie i grube włosy, rozpuszczone przez większość czasu, zasłaniające twarz, a w zimę dodatkowo służące jako dodatkowy szalik na szyje i ramiona.Można powiedzieć, że były dość sporą częścią mnie.. Co prawda nie zapuszczałam ich specjalnie długo; 2 lata, ale jednak przez całe moje prawie 19-sto letnie życie ich długość nie wynosiła mniej niż do ramion. Wtedy to też był dla mnie kryzys. Z czasem jednak dojrzałam do decyzji o ścięciu. Co prawda chciałam zostawić je właśnie do ramion, ale wiedziałam też że chcę komuś pomóc. W Internecie przejrzałam kilka stron fundacji i wybrałam tę właściwą. Zaraz po maturze znalazłam listę salonów współpracujących z Fundacją Rak'n'Roll i zapisałam się na najbliższy możliwy termin. Cała wizyta była za darmo, ponieważ przekochana Pani z salonu również chętnie pomaga dzieciaczkom. A o co chodzi w tej całej akcji o nazwie ''Daj włos!''? Jeśli masz długie, nierozjaśniane włosy na długość co najmniej 25cm (w zasadzie 30, ponieważ trzeba doliczyć po 2,5 przed i za gumką od warkoczy) możesz dobrowolnie oddać je na fundacji. Potem szyte są z nich peruki głównie dla chorych dzieci. Piękna forma pomocy prawda? Oczywiście, że decydując się na ten krok miałam pewne wątpliwości, ale z perspektywy czasu widzę, że były one dość płytkie. W końcu czym się równa mój wygląd z pomocą chorym, niczego niewinnym dzieciakom? Dla jednych włosy to tylko włosy, prędzej czy później i tak mi urosną, a to jak teraz wyglądam nie ma większego znaczenia. Wiem, że dla Nich jest to warte więcej niż wszystkie bogactwa tego świata. Poszłam, Pani związała warkoczyki i po minucie było już 'po bólu'. Co prawda przez pierwsze 2 dni nie mogłam wyjść z szoku jak wyglądam i do tej pory się nie przyzwyczaiłam, ale zdecydowanie nie żałuje. Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Na pewno. Mam nadzieję że za rok czy dwa znowu będziecie mogli przeczytać podobny post, bo jeśli moje włosy nadal będą rosły tak szybko; będę decydować się na regularne ich oddawanie. Nic to nie kosztuje, nic nie boli, a komuś może sprawić niezapomnianą radość :)
Jeśli też masz dość długie włosy i lubisz pomagać, koniecznie zajrzyj na stronę Fundacji <TU, zakładka DAJ WŁOS>! Odwagi! ♥
Jeśli też masz dość długie włosy i lubisz pomagać, koniecznie zajrzyj na stronę Fundacji <TU, zakładka DAJ WŁOS>! Odwagi! ♥
Udanego tygodnia Kochani! Nie bójcie się pomagać! ♥
Zdjęcia dodane do posta dawno ponad tydzień temu, a karta świeci pustkami jak świeciła w momencie ich ładowania. Matury, o których tak było głośno minęły równie szybko jak cała ostatnia klasa liceum. W tym momencie zaznaczam również, że wspominam o nich zdecydowanie już ostatni raz, żeby w pełni móc cieszyć się najdłuższymi wakacjami w życiu a i Was nie zanudzać. Jakie mam odczucia? Po każdej z matur, a miałam ich aż 9, mam zupełnie inne odczucia. W całkowitym rozrachunku jednak jestem nawet zadowolona i po cichu liczę, że wyniki, które zobaczę 30 czerwca odzwierciedlą pracę jaką włożyłam w naukę przez cały ten okres.Wracając jednak do przyjemniejszych tematów; wakacji. Jakie mam plany? Z pewnością nie zamierzam spędzać całych tak jak w poprzednich latach. Owszem, zamierzam odpocząć, spędzać czas z najbliższymi, podróżować, ale nie ukrywajmy. Na wszystko trzeba mieć pieniądze, więc na minimum miesiąc zamierzam znaleźć pracę. Każdy grosz i a każde nowe doświadczenie zawsze się przyda! Szczerze powiem Wam, że jestem bardzo tym wszystkim podekscytowana, ale jednocześnie trochę przestraszona. Całe życie po wakacjach szło się do szkoły, a teraz? Jedna wielka niewiadoma. Aplikacja na różne uczelnie, wybór tej najodpowiedniejszej, przeprowadzka..Z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej zawsze z tyłu głowy siedzi gdzieś pełno obaw. Na to wszystko jednak przyjdzie jeszcze czas, a póki co zamierzam w pełni cieszyć się wakacjami. Wam tegoroczni maturzyści życzę tego samego. Dużo odpoczynku i jak najlepiej wykorzystanego czasu! W komentarzach możecie pochwalić się jak Wam poszło i jakie macie wrażenia po tym bardzo stresującym miesiącu!
Jeśli chodzi o bloga, tak jak obiecałam, po egzaminach wracam na stałe. Tak oto jestem, a w karcie bloggera naszykowane mam już kilka kolejnych postów. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo za tym tęskniłam i jak cudownie jest znowu tu do Was coś pisać. Mam nadzieję, że jeszcze nie zapomnieliście kim jestem i że zostaniecie na stałe! Do napisania niedługo! ♥
makijaż/fot. Gosia <klik> ♥
koszula - River Island
koszula - River Island
Ile razy patrząc na bieżące wydarzenia na świecie zadawaliście pytanie; co się dzieje z tymi ludźmi? Dlaczego nie może być pokoju, bez wojen, ataków terrorystycznych itp.? Dlaczego ludzie są tak nietolerancyjni, dlaczego na świecie jest tyle zła itp. itd. Sądzę że nie jedno takie pytanie przechodzi na co dzień przez głowę wielu z Nas. Co za tym idzie? Po postawieniu takiego pytania, następnie, pojawiają się pomysły i rozwiązania jakby to ten świat zmienić. Kolejny krok? Irytacja i zdenerwowanie, bo całego świata przecież nie zmienimy. Tak, to fakt, aczkolwiek czy do końca? Zdecydowanie mogę powiedzieć, że nie. Może Wam wyda się to śmieszne i dość błahe, ale wierzę, że jest w tym ziarenko prawdy. Nie raz pewnie spotkaliście się ze stwierdzeniem 'Chcesz zmienić świat - zacznij od siebie' i właśnie nad tymi słowami chciałabym dziś na chwilę zatrzymać. Z początku wydało mi się to dość głupie, bo jak wśród tylu milionów ludzi na świecie, moje jedno zachowanie może zmienić cokolwiek w globalnej skali? Po dłuższym zastanowieniu się, ten przekaz ma jednak trochę sensu. Jeśli przeszkadzają nam jakieś zachowania, czyny, ludzi na świecie, o których słyszymy w radio czy wiadomościach, zastanówmy się najpierw czy sami nie jesteśmy podobni bądź nie zachowaliśmy się w taki sam sposób. A może ktoś z naszego otoczenia tak właśnie postępuje? Duże rzeczy zawsze mają małe początki, tak jest i w tym przypadku. Najpierw zmieńmy swoje zachowanie na jak najlepsze, a może ktoś zaczerpnie od nas inspiracji i motywacji do bycia dobrym? Podpowiedzmy osobom w swoim otoczeniu, pomóżmy zmienić się razem, wspierajmy się. Wszystkie zmiany; i te duże i te małe zaczynają się od nas samych, bo w końcu..Od czegoś trzeba zacząć! :)
fot. - Ola ♥
okulary - ? / kurtka - Pull&Bear / bluza - Zaful <here> / spodnie - Sammydress / buty - Converse
Dziś zdjęcia w nietypowej dla mnie odsłonie; nieco mocniejszych oczach, ale powiedzmy, że było to na potrzeby artystyczne! :D
Udanego tygodnia Kochani!
Dziś zdjęcia w nietypowej dla mnie odsłonie; nieco mocniejszych oczach, ale powiedzmy, że było to na potrzeby artystyczne! :D
Udanego tygodnia Kochani!
Mimo może trochę mylącego tematu, dzisiejszy post nie jest żadnym żartem. Po prostu po uświadomieniu sobie tego, jaki mamy dzisiaj dzień w mojej głowie zabrzmiało jedno zdanie, które pewnie niejednokrotnie większość z Was miała okazje sobie powtórzyć. A mianowicie. Czy nie wydaje Wam się czasem, że Prima Aprillis zdarza się częściej niż tylko raz do roku? Niekiedy zdarzają się takie sytuacje, w których z bezsilności po prostu siadamy i śmiejemy się, a jedyne co brzmi w naszej głowie to fakt, że chyba całe nasze życie to jedno wielkie Prima Aprillis. Przyznam, że sama nie raz o tym pomyślałam. Bo nie od dziś wiadomo, że gdy wali się jedna rzecz to pozostałe kładąc się jak domino, tworzą w naszym życiu chaos. Po dłuższym zastanowieniu się doszłam jednak do wniosku, że mimo iż czasem może wydawać się inaczej, życie nikogo z nas nie jest żartem. Każdy z nas jest na świecie po coś, a nic nie dzieje się przypadkiem. Wyznaje tą zasadę od zawsze i choć czasem trudno jest nam się podnieść, otrząsnąć z problemów, które się przydarzają, nie można o tym zapominać. Dlatego dziś; całkiem na serio, chciałabym powiedzieć Wam po prostu - dobrze że jesteście! :)
Napisała post o priorytetach, w których wyraźnie zaznaczyła, że jest to nauka i zniknęła na 2-3 tygodnie...Myślę że to normalnie nie u jednej bloggerki piszącej, jak ja w tym roku, maturę. Czy coś się przez ten okres zmieniło? Zdecydowanie nie. Nadal większość wolnego czasu spędzam z nosem w książkach i ograniczam czas na inne przyjemności do minimum. Przyznam szczerze, że sama się sobie dziwię, bo choć nigdy nie miałam problemów z nauką, tak teraz ilość czasu poświęcanego jej i samozaparcie jakie wykazuje jest do mnie aż niepodobne. Aczkolwiek narzekać nie mogę, bo to zdecydowanie zmiana na duży plus. Dzisiaj jednak postanowiłam oderwać się od biurka, które w ostatnim czasie stało się przeze mnie oblegane częściej niż łóżko, i wybrałam się z Olą na zdjęcia. Za jednym zamachem udało nam się 'załatwić' kilka stylizacji, więc teraz z ręką na sercu mogę obiecać kolejną notkę za kilka dni ♥ Ola jak zwykle nie zawiodła i myślę że efekty naszej kolejnej współpracy zadowolą nie tylko mnie ale i Was!
Mimo że wiosnę mamy od 5 dni i dziś świeciło piękne słońce, przyznam się że trochę zmarzłam. Lodowaty wiatr nie dawał spokoju, ale udało mi się wytrwać te półtorej godziny. Zmiana czasu zdecydowanie wpłynęła też na lekkie niewyspanie, ale fakt, że o godzinie 18.30 na dworze było jeszcze widno, wszystko wynagrodził. Teraz zdecydowanie zaczyna się mój, i pewnie nie tylko, ulubiony okres w ciągu roku, a motywacja do wszystkiego podnosi się kilkukrotnie. Korzystając właśnie z tego, uciekam przerobić jeszcze co nieco do matury, a Wam życzę spokojnego wieczoru i udanego tygodnia. Dajcie z siebie 100%! ♥
Mimo że wiosnę mamy od 5 dni i dziś świeciło piękne słońce, przyznam się że trochę zmarzłam. Lodowaty wiatr nie dawał spokoju, ale udało mi się wytrwać te półtorej godziny. Zmiana czasu zdecydowanie wpłynęła też na lekkie niewyspanie, ale fakt, że o godzinie 18.30 na dworze było jeszcze widno, wszystko wynagrodził. Teraz zdecydowanie zaczyna się mój, i pewnie nie tylko, ulubiony okres w ciągu roku, a motywacja do wszystkiego podnosi się kilkukrotnie. Korzystając właśnie z tego, uciekam przerobić jeszcze co nieco do matury, a Wam życzę spokojnego wieczoru i udanego tygodnia. Dajcie z siebie 100%! ♥
Każdy w swoim życiu ma różne priorytety. Dla jednych najważniejszą sprawą jest nauka czy codzienny trening, a dla innych na przykład spędzenie minimum godzinny dziennie z najbliższymi osobami. Nie można nikogo na tej podstawie oceniać. Chyba każdemu z Nas znane jest powiedzenie stare jak świat; są rzeczy ważne i ważniejsze. To właśnie do nas samych należy najważniejsza sprawa w tym wszystkim, a mianowicie wyważenie co jest ważne, a co trochę mniej. Co może poczekać, a co musi być zrobione na już. Mogą to być sprawy błahe jak na przykład zrobić kolejny 'cheat day' i zjeść batona czy iść pobiegać, ale i te nieco większej wagi jak; pouczyć się dodatkową godzinę czy wyjść ze znajomymi? Wszystkie te decyzje nie należą do nikogo innego jak do nas samych i to my jesteśmy potem za nie odpowiedzialni. Są dwa wyjścia; ostatecznie będziemy z siebie dumni albo wręcz odwrotnie, będziemy żałować że nie postawiliśmy na pierwszym miejscu tego, co naprawdę w danej chwili było ważniejsze. Osobisty przykład z życia. Na maturze wybrałam aż 4 rozszerzenia, w tym jedno z przedmiotu którego uczę się sama dodatkowo, bo nie obowiązuje on mojego profilu w liceum. Nauki jest masakrycznie dużo, a zależy mi nie tylko na tym, żeby zdać, ale żeby zrobić to dobrze. Nie ukrywam, że dostanie się na wymarzone studia obecnie jest dla mnie priorytetem. Nie da się też zapomnieć, że kocham blogowanie i w ramach pasji lubię tu być, pisać dla Was i mieć z Wami kontakt czy to przez komentarze czy odwiedzenie Waszych blogów. W tym momencie jednak mierzą się dwie ważne dla mnie rzeczy i na tę chwilę wygrywa nauka. Tak samo jest z moimi treningami. Rzadko kiedy mam na nie czas, bo jednak lepiej poświęcić tą godzinę wieczorem na jakieś zadania czy powtórki niż na gimnastykę. Studia to jednak coś, co w większości decyduje o naszej przyszłości; nie tylko o zarobkach, ale i samej w sobie pracy, która powinna być związana z naszymi zainteresowaniami żeby tak naprawdę nie była przymusową praca, bo za coś trzeba żyć, ale robieniem tego co kochamy. Dlatego musicie wybaczyć mi aktywność rzadszą niż zwykle, ale kto jest lub był w klasie maturalnej powinien doskonale mnie zrozumieć. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby moja praca się opłaciła, a ja obiecuję że będę tu zaglądać tak często jak będę mogła. Od połowy maja natomiast wracam ze zdwojoną siłą, codzienną aktywnością i....dużymi zmianami! ♥
Strój z dzisiejszej notki powstał dzięki współpracy z firmą Tosave.com. Pierwszy raz mam okazje do przetestowania rzeczy z tej strony. Co do koszulki (która pierwotnie zamawiana była jako sukienka, ale tak to już jest z tą rozmiarówką..) jest genialna. Materiał bardzo fajny, podoba mi się też sam jej minimalizm i oczywiście napis (if you know what I mean ;)). Co do pędzli; bardzo fajnej jakości i jak za taką cenę, zdecydowanie na + :)
Strój z dzisiejszej notki powstał dzięki współpracy z firmą Tosave.com. Pierwszy raz mam okazje do przetestowania rzeczy z tej strony. Co do koszulki (która pierwotnie zamawiana była jako sukienka, ale tak to już jest z tą rozmiarówką..) jest genialna. Materiał bardzo fajny, podoba mi się też sam jej minimalizm i oczywiście napis (if you know what I mean ;)). Co do pędzli; bardzo fajnej jakości i jak za taką cenę, zdecydowanie na + :)
Miłego dnia Kochani!








